Niebezpieczeństwo odrzucenia 150 milionów euro

0

Atlético odmówiło. Dwa razy. Najpierw do Realu Madryt (choć oni temu zaprzeczają), potem do Barcelony. A oferta 150 milionów? Odrzucone.

Czerwono-biały klub stał dumnie i nieugięty wobec Barcelony i Realu Madryt, z zdecydowanym „nie” dla zwolnienia zawodnika. Nawet za 150 milionów euro nie ulegli. To siła, którą muszą utrzymywać w lato, które już i tak wydaje się być wyjątkowo długie.

Przeczytaj: Manchester United przyjmuje wymagania dotyczące płac dla jednego z najbardziej pożądanych pomocników na rynku!

Atlético odpowiedziało więc nie. Nie tylko do Realu Madryt – to było dwa tygodnie temu. Ale także do Barcelony. Dwa odrzucenia, które zyskały dodatkową siłę dzięki aktywnej obecności klubu w mediach społecznościowych.

W dzisiejszym świecie, gdzie wszystko mierzy się polubieniami, pierwszy tweet opublikowany przez Atlético 29 maja, by powstrzymać strumień plotek o Julianie Álvarezze i Barçe – ten, w którym zaoferowali bilety na Bad Bunny i torbę nasion Lamine Yamalowi – już zebrał ponad 76 milionów wyświetleń w mediach społecznościowych (dokładnie 76 835 020 zeszłej nocy). Wczorajszy tweet, w którym klub udostępnił oświadczenie Realu Madryt, że złożył ofertę 150 milionów za Juliána, przekroczył 21 milionów wyświetleń (21 623 897). Oferta została więc odrzucona przez klub czerwono-biały. Madryt sam to przyznał.

I tu właśnie tkwi sedno problemu. Atlético nie może już ruszać z tej pozycji. Zdecydowane 'nie’ to obowiązek. Nie mogą już sprzedawać Argentyny za niższą kwotę – w lecie, które dopiero się zaczęło i które już przewiduje się na długie, bardzo długie.

„Nie na sprzedaż. Kropka.

Trzeba przyznać, że komentarz o Julianie od Metropolitana zawsze jest ten sam: Nie jest na sprzedaż. Jest częścią planów na następny sezon. Klauzula wykupu wynosi 500 milionów euro – jedyną kwotę, na jaką klub Czerwono-Biali pozwoliłby mu odejść na razie. W rzeczywistości nie mieliby wyboru, ponieważ sama klauzula otwiera drzwi.

Arsenal, PSG i Barcelona – które już odrzuciły ofertę Madrytu w wysokości 150 milionów – już wiedzą, że jeśli chcą Juliána, nie ma sensu nawet takiej kwoty. Przynajmniej tak jasno dało Atlético do zrozumienia, dwiema głośnymi „nie”. To stanowisko, które muszą utrzymać.

Różnica między słowami a czynami

Z czerwono-białego klubu podkreślają też kolejny szczegół: Julián nigdy nie powiedział im, że chce odejść. Twierdzą, że zachowanie zawodnika było nienaganne. Ale czasem czyny liczą się bardziej niż słowa. A okoliczności wokół Juliána świecą jak neonowe znaki w jednym kierunku.

Już jesienią zasugerował ten kierunek, w wywiadzie dla L’Équipe: „Dużo się mówi o mnie i Barcelonie. Teraz skupiam się na Atlético. Zobaczymy, co się wydarzy na koniec sezonu.” Koniec sezonu już minął, ale w wywiadach udzielanych po meczach lub na konferencjach prasowych Argentyńczyk stanowczo wyrażał chęć kontynuowania gry w czerwono-białych. Mimo to błoto rośnie, a niepewność się rozprzestrzenia.

„Ma ofertę z Arsenalu, ale jest dla niego lepsze miejsce

Julián Álvarez to niezwykły piłkarz. Strzela gole, tworzy mecze, jest jednym z najlepszych na świecie. Wszyscy go kochają, a on pozwala sobie być kochanym. Mimo to Barcelona zdaje się żyć w jego głowie od miesięcy.

Tak właśnie powiedział argentyński YouTuber, Davoo Xeneize, na streamie kilka miesięcy temu, po kilku dniach spędzonych w Madrycie z Juliánem i resztą Argentyńczyków Atlético. Nie wymieniając bezpośrednio imienia, powiedział właściwie wszystko („ludzie już wiedzą, kto to jest”). „Powiedział mi, że ma ofertę od Arsenalu, ale że jest dla niego lepsze miejsce…”, dodał, zostawiając neonowe światło w powietrzu: „Wyobraź sobie, że gra tam z Lamine?”

Cóż, to właśnie z tym musi się zmierzyć czerwono-biały klub podczas tego długiego lata. Własne myśli i życzenia gracza – nawet jeśli jeszcze nic nie wyraził w słowa.

Przeczytaj na Popidol: Powrót Legalnej Blondynki: Poznaj nową Elle Woods

Brak postów do wyświetlenia