
To Florentino Perez, urzędujący prezes Realu Madryt, przeciwko innemu bogaczowi, Enrique Riquelme. Walka toczy się o stanowisko prezesa klubu największego na świecie. Ten ostatni wywołał fale, które rozlały się aż na plażę w błękitnej części Manchesteru, z wypowiedziami typu: „Haaland chce przejść do Realu Madryt i jest klauzula wykupu. Jako prezydent zapewniam to”. Manchester City odpowiedział natychmiast, ale to odbiło się od ambitnego kandydata na prezydenta.
Najpierw do odpowiedzi City: „Historie, które pojawiły się w Hiszpanii o przyszłości Erlinga Haalanda, nie są prawdziwe. Nie ma takiej możliwości, a nie ma klauzuli kontraktowej, która by to umożliwiała. Rozważamy działania prawne z powodu wykorzystania wizerunku naszego zawodnika w tym kontekście” – powiedział rzecznik City, według The Athletic.
PRZECZYTAJ: Federico Valverde u fryzjera pokazuje bliznę po starciu z Aurélienem Tchouaménim
Kilka godzin później odpowiedź przyszła od obraźliwego Riquelme, owiniętego w język polityków.
-To duże nazwisko, ktoś, z kim współpracujemy od jakiegoś czasu. Musisz pamiętać, że to kandydatura, wybór. Albo jeden z nas może wygrać, albo drugi. Rozumiem, że jego kibice muszą bronić i chronić zawodnika, podobnie jak jego klub. Wydaje mi się to całkowicie normalne, ale bardzo cieszę się, że mogę powiedzieć, iż wielkie nazwiska takie jak Haaland – jeśli zostanę prezydentem – będą grać dla Realu Madryt” – zaczyna kandydat na prezydenta w wywiadzie dla AS.
Czy Haaland podpisał?
„Bardziej niż ja, to Real Madryt przekonuje Haalanda. Najlepsi zawodnicy na świecie chcą tu przyjść i zagrać, jeśli okoliczności na to pozwolą. Real Madryt rywalizuje także z innymi wielkimi klubami na świecie – klubami o ogromnym talencie pod każdym względem, klubami, które potrafią zdobywać tytuły – ale żaden klub nie ma historii Realu Madryt,” kontynuuje Riquelme.
Czytaj o niemieckiej piłce nożnej: Bayern Monachium pozyskuje nową gwiazdę Niemiec, Nathaniala Browna
Jednak kandydat Realu Madryt nie chce wchodzić w szczegóły, czy Haaland faktycznie podpisał kontrakt na możliwy transfer.
„Nie mogę podać więcej szczegółów, bo celem nie jest stawianie ludzi w trudnej sytuacji. Chcę powiedzieć, że uważam, iż to normalne, że klub chroni zawodnika, bo jest w nim i to musi być szanowane. Chcę powiedzieć, że jestem bardzo pewny, iż nie narazę swojej reputacji zawodowej i osobistej – ani reputacji członka – jako 37-latek, zwłaszcza z gwarancją, którą udzieliłem, nie spełniając tej gwarancji. Już powiedziałem, że jeśli nie uda mi się w jednej z nich (odebranie Rodriego to druga obietnica), osobiście zapłacę pełną składkę członkowską za wszystkich 100 000 członków, i zostało to potwierdzone” – kończy Enrique Riquelme.
Przeczytaj na Radiosporten: Klauzula wykupu otwiera się na wyjście Rasmusa Højlunda już latem przyszłego roku















