
Miłosz Kozak zarabia 60 tys. miesięcznie w Śląsku Wrocław. Kontrakt przedłużony automatycznie, piłkarz odesłany do rezerw.
Śląsk Wrocław znalazł się w niecodziennej sytuacji kadrowo‑finansowej. Miłosz Kozak, skrzydłowy sprowadzony z dużymi nadziejami, dziś nie mieści się w planach pierwszego zespołu, a mimo to… zarabia około 60 tysięcy złotych miesięcznie i ma ważny kontrakt na kolejny sezon. Co więcej — po awansie Śląska do Ekstraklasy, jego umowa automatycznie się przedłużyła, a zawodnik otrzymał podwyżkę.
Od oczekiwań do rezerw
Kozak trafił do Wrocławia jako piłkarz, który miał zwiększyć rywalizację na skrzydłach. Jednak jego rola w drużynie stopniowo malała, aż ostatecznie został przesunięty do rezerw. Klub jasno zakomunikował, że nie widzi dla niego miejsca w pierwszym zespole.
Mimo to zawodnik pozostaje w pełni uprawniony do pobierania wynagrodzenia wynikającego z kontraktu — a ten, jak się okazuje, jest dla Śląska wyjątkowo kosztowny.
Przeczytaj także – Bramkarski hit lata — Polak wróci z Turcji do Ekstraklasy?
Automatyczne przedłużenie i podwyżka
Awans Śląska Wrocław do Ekstraklasy uruchomił zapis w umowie Kozaka, który automatycznie przedłużył kontrakt o kolejny rok. Co więcej, zgodnie z zapisami, piłkarzowi przysługuje wyższa pensja, co oznacza, że klub musi płacić jeszcze więcej za zawodnika, który nie gra.
To sytuacja, która w polskiej piłce zdarza się rzadko, ale nie jest bez precedensu. Kontrakty często zawierają klauzule aktywowane awansem, liczbą minut czy osiągnięciami drużyny — i nie zawsze działają one na korzyść klubu.
Przeczytaj także – Mocny głos z zaplecza Ekstraklasy. Tułacz: „To jest chore”
Śląsk chciał rozwiązać umowę. Kozak nie zamierza odchodzić
Według doniesień klub zaproponował Kozakowi rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron. Piłkarz jednak nie jest zainteresowany odejściem. I trudno mu się dziwić — ma stabilną, wysoką pensję, a jego sytuacja prawna jest w pełni zabezpieczona.
Z perspektywy zawodnika to logiczna decyzja. Z perspektywy klubu — kosztowny problem, który może ciążyć na budżecie przez cały sezon.
‼️Odejdź, damy Ci kilka pensji
– Nie chce💰 Miłosz Kozak zarabia 60 tysięcy złotych miesięcznie, a mimo propozycji rozwiązania kontraktu, gdzie mógłby zainkasować kilka pensji, nadal nie chce odejść ze Śląska Wrocław. Ostatnio został nawet zesłany do rezerw z powodu złej… pic.twitter.com/sxCwzUzRzR
— Kamil Pawelczyk – Transfery Piłkarskie Oficjalnie (@pawelczyk_tpo) February 17, 2026
Co dalej?
Śląsk Wrocław stoi przed dylematem:
- utrzymać Kozaka w rezerwach i płacić wysoką pensję,
- szukać klubu, który przejmie zawodnika,
- negocjować ponownie rozwiązanie kontraktu.
Każde z tych rozwiązań ma swoje koszty i konsekwencje.
Podsumowanie
Sytuacja Miłosza Kozaka to przykład, jak jeden zapis w kontrakcie może diametralnie zmienić układ sił między klubem a zawodnikiem. Śląsk Wrocław, mimo awansu i sportowego sukcesu, musi teraz zmierzyć się z finansowym obciążeniem, które trudno będzie zneutralizować.















