
Gdy Crystal Palace sprzedał 48 milionów funtów za Jørgena Stranda Larsena, różne angielskie media postawiły wielki znak zapytania tej inwestycji. To był zawodnik „cudowny w jednym sezonie”, który z 14 goli w Premier League w zeszłym sezonie spadł do 1 słabego w tym sezonie. Na początku marca angielskie media pochwaliły norweskiego napastnika, ale od tamtej pory sytuacja dla 26-latka jest spokojna. Potem w czwartek się rozluźnił, idealnie w czasie.
W marcu The Telegraph opisał najdroższy transfer w historii klubu, jako zawodnika mający znaczący wpływ na drużynę i kluczowego dla oddalenia się Palace od walki o utrzymanie.
PRZECZYTAJ: Holenderska piłka nożna pogrążyła się w chaosie
Były też mecze z mniejszą liczbą czasu gry – bez zdobycia gola. W czwartek Szachtar czekał na Donieck w pierwszym półfinale Ligi Konferencji. To był wyrównany i intensywny mecz, przy prowadzeniu 1-2 dla Palace na dwadzieścia pięć minut przed końcem, nadszedł czas na zmianę Stranda Larsena. Palace goniło kolejną bramkę, podczas gdy piłkarze Szachtaru walczyli o wyrównanie.
Pięć minut przed końcem „nasz człowiek” ruszył do rajdu, wyszedł z wolnego kozła i przelobował piłkę nad bramkarzem, który właśnie wychodził z boiska. Przepiękne!
Prowadząc 3-1 w drugim półfinale, Palace i Strand Larsen mają jedną nogę w finale Conference League. Dla norweskiego napastnika timing był idealny – to właśnie w tych meczach Palace powinno zdobywać bramki od swojego najdroższego zawodnika.
Przeczytaj na F7: United oferuje zawodników w zamian za pozyskanie jednego z najlepszych lewoskrzydłowych w Europie















