
Historyczny przewrót w PKOl. Piesiewicz odwołany, stery przejmuje Kmita.
Polski Komitet Olimpijski przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. W poniedziałek, 14 września, podczas nadzwyczajnego posiedzenia zarządu zapadła decyzja, która od tygodni wisiała w powietrzu: Radosław Piesiewicz został odwołany z funkcji prezesa PKOl. To konsekwencja jego aresztowania i zarzutów dotyczących płatnej protekcji oraz działania na szkodę wierzycieli w śledztwie związanym z giełdą Zondacrypto.
Radosław Piesiewicz nie jest już szefem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
⬇️⬇️⬇️ pic.twitter.com/a1br5w3Weh
— Weszło! (@WeszloCom) September 14, 2026
Kmita jedynym kandydatem. PKOl wybiera tymczasowego lidera
Posiedzenie zarządu rozpoczęło się o godz. 13. Na 60 członków dotarło 53 – wystarczająco, by podjąć kluczowe decyzje. Głosowanie nad odwołaniem Piesiewicza przebiegło szybko i bez sprzeciwu. Kolejnym punktem było wyłonienie osoby, która przejmie stery PKOl do końca kadencji, czyli do kwietnia 2027 roku.
Zgodnie ze statutem, obowiązki prezesa może przejąć wyłącznie jeden z ośmiu wiceprezesów. W teorii lista była długa: Tomasz Chamera, Otylia Jędrzejczak, Adam Korol, Adam Konopka, Mieczysław Nowicki, Henryk Olszewski, Andrzej Supron i Marian Kmita.
W praktyce – kandydat był tylko jeden.
Choć w kuluarach pojawiło się nazwisko Otylii Jędrzejczak, a część działaczy sugerowała, że jej poparcie jest znaczące, była mistrzyni olimpijska szybko wycofała się z pomysłu kandydowania. W efekcie jedyną realną kandydaturą pozostał Kmita, dyrektor ds. sportu w Polsacie.
W głosowaniu uzyskał zdecydowane poparcie: 43 głosy „za”, dziewięć „przeciw”, jeden wstrzymujący się.
Piesiewicz nazywał go kiedyś "judaszem" 😱😱😱
Kmita został wybrany na pełniącego obowiązki prezesa w myśl art. 21 statutu PKOl-u tuż po tym, gdy zarząd tej instytucji przegłosował wniosek o uznanie "niemożności" sprawowania tej funkcji przez dotychczasowego prezesa Radosława… pic.twitter.com/LMcjPM1iSt
— WP SportoweFakty (@WPSportoweFakty) September 14, 2026
Kulisy wyboru. Dwie frakcje, jeden zwycięzca
Jeszcze przed posiedzeniem mówiło się o dwóch głównych blokach poparcia:
- Marian Kmita – wspierany m.in. przez Adama Konopkę, Leszka Blanika i Adama Korola.
- Tomasz Chamera – za którym miały stać Otylia Jędrzejczak i Maja Włoszczowska.
Kilka głosów zbierał również Adam Korol, ale nie zdecydował się na start. Ostatecznie jednak żadna alternatywa nie została oficjalnie zgłoszona, a Kmita przejął kierowanie komitetem.
Przeczytaj także – Historyczny start Polaków. Takiej serii nie było od 51 lat!
Dlaczego PKOl musiał działać natychmiast?
Sytuacja była wyjątkowa. Piesiewicz – dotychczasowy prezes – trafił do aresztu na trzy miesiące. Sąd Okręgowy w Katowicach utrzymał areszt, odrzucając jego zażalenie. PKOl znalazł się w kryzysie wizerunkowym i organizacyjnym, a brak prezesa uniemożliwiał normalne funkcjonowanie instytucji.
Dlatego zarząd sięgnął po art. 21 statutu, który pozwala powierzyć obowiązki prezesa jednemu z wiceprezesów w sytuacji „niemożności pełnienia funkcji przez prezesa”.
Ta ścieżka automatycznie wykluczała kandydatów spoza zarządu – w tym Roberta Korzeniowskiego, którego nazwisko również pojawiało się w medialnych spekulacjach.
Przeczytaj także – Historyczne złoto dla Polski. 22‑latek mistrzem świata
Co dalej z PKOl?
Przed Marianem Kmitą stoi zadanie nie tylko uporządkowania bieżących spraw komitetu, ale przede wszystkim odbudowania zaufania do instytucji, która w ostatnich miesiącach znalazła się w centrum głośnego śledztwa. Do kwietnia 2027 roku będzie pełnił funkcję prezesa, chyba że wcześniej zarząd zdecyduje o innych krokach.














