
Polacy znów jak w 1975. Historyczna seria i pewny marsz przez mistrzostwa Europy.
Polscy siatkarze idą przez tegoroczne mistrzostwa Europy jak burza. Trzy mecze, trzy zwycięstwa, trzy razy 3:0. Takiej serii na otwarcie turnieju nie było od 51 lat – ostatni raz Biało‑Czerwoni zaczęli mistrzostwa Europy trzema „czystymi” triumfami w 1975 roku, pokonując kolejno Węgry, Włochy i Jugosławię. Teraz powtórzyli ten wyczyn, wygrywając z Portugalią, Izraelem i Macedonią Północną.
Mecz bez historii. Macedonia nie miała argumentów
W niedzielnym spotkaniu Polacy pokonali Macedonię Północną 3:0 (25:19, 25:16, 25:13), kontrolując przebieg gry od pierwszej do ostatniej piłki. Choć rywale – sklasyfikowani dopiero na 55. miejscu światowego rankingu – potrafili na początku pierwszego seta zaskoczyć zagrywką, ich opór szybko się skończył.
Nikola Grbić ponownie rotował składem. Szansę od pierwszych akcji dostali m.in. Jan Firlej, Bartłomiej Lemański, Artur Szalpuk czy Tomasz Fornal. Trener konsekwentnie wykorzystuje mecze z niżej notowanymi rywalami jako okazję do ogrywania szerokiej kadry.
Macedończycy próbowali walczyć, ale popełniali zbyt wiele błędów. Gdy Polacy podkręcili tempo, różnica klas była widoczna w każdym elemencie. W trzecim secie przewaga Biało‑Czerwonych sięgnęła 10 punktów, a mecz zakończył mocny atak Jakuba Nowaka ze środka.
TAK TO MIAŁO WYGLĄDAĆ I TAK WYGLĄDAŁO 😎🔥
Wygrywamy z Macedonią 3:0 💪#EuroVolleyM pic.twitter.com/V30jsKuXfw
— Polsat Sport (@polsatsport) September 13, 2026
Nuda, która… cieszy. Polacy nie pokazują słabości
Zawodnicy po meczach przyznają, że takie spotkania bywają „nudne” – brak zwrotów akcji, brak presji, brak momentów, które zmuszają do maksymalnego skupienia. Ale ta nuda jest paradoksalnie świetnym sygnałem. Polacy:
- nie tracą przewag,
- nie wpadają w przestoje,
- nie pozwalają rywalom na serię punktową,
- wykorzystują swoje szanse bez wahania.
To siatkarska stabilność na poziomie mistrzów świata.
Przeczytaj także – Mecz, który zostawił bliznę. Grbić szczerze o najgorszym momencie kariery
Najważniejsze dopiero nadchodzi. Ukraina i Bułgaria zweryfikują formę
Teraz przed Polakami dwa kluczowe mecze fazy grupowej:
- Ukraina – wtorek, godz. 18 To najprawdopodobniej bezpośredni rywal w walce o pierwsze miejsce w tabeli. Ukraińcy grają agresywnie, mocno serwują i potrafią narzucić fizyczny styl gry.
- Bułgaria – środa, godz. 18 Gospodarze turnieju, wicemistrzowie świata, z publicznością za plecami. To będzie test charakteru i odporności.
Przeczytaj także – Polonia Bytom uderza! Reprezentant Polski już podpisany
Jeśli Polacy utrzymają dotychczasowy poziom, mogą zakończyć grupę z kompletem zwycięstw – a to byłby sygnał wysłany całej Europie, że Biało‑Czerwoni przyjechali po medal.
















