„Pociąg szybko jej odjechał”. Trener Chwalińskiej bez litości

0
Z finału Rolanda Garrosa do kryzysu. Trener mówi wprost. Zdjęcie - Wojtek Kardyś, x.

Trener bez owijania w bawełnę. „Pociąg szybko jej odjechał”. Machovsky tłumaczy kryzys Chwalińskiej.

Maja Chwalińska jeszcze niedawno była jedną z największych sensacji światowego tenisa. Finał Rolanda Garrosa wyniósł ją na szczyt, ale kolejne miesiące przyniosły bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Serię szybkich porażek przerwał dopiero turniej w Singapurze, gdzie Polka znów zaczyna grać jak zawodniczka z czołówki. Jej trener, Jaroslav Machovsky, w rozmowie z Interią Sport ostro ocenił krytykę i wyjaśnił, skąd wziął się kryzys.

„Ludzie zapominają, że miała kontuzję”

Machovsky nie ukrywa, że fala negatywnych komentarzy po słabszych występach jego podopiecznej była przesadzona. Przypomina, że po Wimbledonie Chwalińska przez miesiąc nie mogła grać.

„Wszyscy myśleli, że Maja wróci po przerwie jakby nic się nie stało i wygra w Toronto. A ona miała kontuzję, nie grała przez miesiąc” – podkreśla szkoleniowiec.

Po finale w Paryżu przyszła seria szybkich odpadnięć: Wimbledon, US Open, Toronto, tylko jeden wygrany mecz w Cincinnati. Według trenera to nie był spadek formy, lecz naturalny efekt przerwy i braku rytmu meczowego.

Przeczytaj także – Rafael Nadal wraca na kort! Tenisowa legenda szykuje wielki pokaz

„Jej tenisowy świat się zmienił”

Machovsky tłumaczy, że po Roland Garros Chwalińska znalazła się w zupełnie nowej rzeczywistości – większa presja, wyższe oczekiwania, trudniejsze drabinki.

„Maja nie marnowała czasu. Dużo trenowała, ale brakowało jej minut na korcie. W międzyczasie zmienił się cały jej tenisowy świat i nagle znalazła się w innej rzeczywistości.”

Szkoleniowiec dodaje, że choć Polka wygrała dwa mecze z rzędu w Singapurze, to wciąż nadrabia stracony czas.

„Pociąg szybko jej odjechał”

Najmocniejsze słowa padły przy opisie skutków kontuzji z meczu z Mananchayą Sawangkaew na Wimbledonie.

„Maja wysiadła z pociągu, a ten pociąg szybko jej odjechał.”

Machovsky tłumaczy, że miesiąc przerwy wybił ją z rytmu, a powrót wymagał żmudnej pracy na siłowni i odbudowy formy. Dopiero teraz widać efekty.

„Hard też potrafi, to tylko kwestia czasu”

Choć Chwalińska najlepiej czuje się na mączce, trener przypomina, że na hardzie również potrafi wygrywać.

„To, że teraz tak to wyglądało, jest wyłącznie efektem kontuzji i przerwy. Nadrabia stracony czas i to widać w jej ostatnich meczach.”

Singapur daje nadzieję

W trwającym turnieju WTA 500 w Singapurze Polka wygrała dwa spotkania bez większych problemów i zameldowała się w ćwierćfinale. Tam czeka na nią Elise Mertens – rywalka z wyższej półki, która pokaże, jak daleko Chwalińska zaszła w odbudowie formy.

Podsumowanie

Machovsky nie ma wątpliwości: kryzys Chwalińskiej nie był efektem słabości, lecz kontuzji i presji po wielkoszlemowym sukcesie. Singapur pokazuje, że Polka wraca na właściwe tory, a jej trener wierzy, że najlepsze dopiero przed nią.

Przeczytaj także – Ukraińskie media po meczu Chwalińskiej. „Nie miała szans”

Brak postów do wyświetlenia