Potężny Viktor Gyökeres pomógł Arsenalowi awansować do pierwszego finału Ligi Mistrzów od 20 lat

0

Declan Rice został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu, Bukayo Saka zdobył jedyną bramkę w meczu, a Szwed Viktor Gyökeres wywalczył sobie drogę z listy sprzedaży Arsenalu do pokazania, jak ciężko można pracować jako piłkarz.

Kapitan Martin Ødegaard wszedł na boisko po 56 minutach i pomógł zapewnić zwycięstwo dzięki bardzo defensywnej grze.

Przeczytaj: Solskjaer przeznaczył drogę Manchesteru United!

Nikt już nie mówi o sprzedaży Viktora Gyökeresa

Latem zeszłego roku szwedzki napastnik przeforsował transfer ze Sportingu za „tylko” 66,9 miliona euro, mimo że wartość rynkowa była wyższa, według Transfermarkt.

Viktor Gyökeres pomógł Arsenalowi wygrać podwójny mecz przeciwko Atlético Madryt, a tak naprawdę minęło 20 lat od ostatniego finału londyńskiego klubu – finału, który według ekspertów Sporten.com dziś później trafi do zwycięzcy Paris Saint-Germain i Bayernu Monachium.

Hiszpanie zaimponowali w drugiej połowie pierwszego spotkania. Mieli przewagę i wystarczająco dużo okazji, by pojechać do Londynu z prowadzeniem. Ale 1-1 pozostało. We wtorkowy wieczór Arsenal miał odpowiedzi. Najbardziej przekonującą rzeczą była gra Viktora Gyökeresa jako napastnika.

Trzeba przyznać, że Arsenal zaczął pod dużą presją bez piłki – z dodatkiem energii po meczu z Fulham i oświetlonym stadionem Emirates za sobą – ale to w roli odbierającego piłki Szwed pokazał się najlepiej.

„Jak góra w powietrzu”

Atlético również naciskało wysoko, gdy nadarzyła się okazja. Ale gdy obrona Arsenalu czuła presję, potrafili uderzyć długie podanie – a potem Viktor Gyökeres przejął kontrolę.

Idealnie wyczuł swoje ustawienie, stanął przed środkowymi obrońcami, odpierał się silną górną częścią ciała i przełamywał piłkę w najbardziej niemożliwych sytuacjach. Znajdował też swoich kolegów z drużyny precyzyjnymi podaniami i akcjami. Arsenal mógł odetchnąć z ulgą – i zrobić nowe kroki wyżej na boisku. Emirates Stadium wybuchnął swoim uznaniem.

Przeczytaj: Jakie ćwiczenia faktycznie pomagają lepiej spać? Nowe badanie daje odpowiedź

– Pojedynki wyścigowe? Nie ma problemu

To dobrze wymierzony długi rajd Szwedki położył podwaliny pod gola 1-0 tuż przed przerwą. Niski strzał Leandro Trossarda został obroniony przez Jana Oblaka, ale Bukayo Saka nie mógł spudłować z bliska po dobitce.

Gyökeres był bliski zdobycia jeszcze większej przewagi dla Arsenalu w drugiej połowie. Przedarł się przed Marcem Pubillem i został powalony tuż przed tym, jak miał otwartą drogę do mety. Czerwona karta? Nie tym razem. Sędzia Daniel Siebert utrzymywał konsekwentnie wysoki poziom – mówimy tu o dogrywce w finale Mistrzostw Świata w hokeju – i zadowolił się upomnieniem. Można argumentować, że Gyökeres nie miał jeszcze pełnej kontroli nad piłką unoszącą się w powietrzu. Nie chodzi o to, że sędzia się mylił – bo prawdopodobnie nie – ale o to, że Gyökeres, dzięki swojej fizyczności i determinacji, niemal dał Arsenalowi jeszcze jednego zawodnika na boisku.

Powinien był sam zdobyć bramkę na końcu

Sam powinien był zwiększyć przewagę bramkową pod koniec meczu, gdy idealnie dośrodkował z boku rezerwowego Piero Hincapié po szybkim dośrodkowaniu. Zamiast jednak trafić w poprzeczkę, piłka przeleciała nad poprzeczką.

Jednak tego wieczoru nie miało to znaczenia dla Arsenalu. Pokaz kontroli defensywnej – nawet jeśli w kilku przypadkowych sytuacjach pachniał kotem – zapewnił Kanonierom pierwszy od 20 lat finał Ligi Mistrzów. Kibice Arsenalu ruszyli, zadawali – i teraz mogli cieszyć się deszczem w Londynie.

Unosząc się na chmurach

W poniedziałek Manchester City przegrał punkty z Evertonem. We wtorek Arsenal dotarł do finału Ligi Mistrzów. Gdzie zakończy się ten weekend dla Kanonierów? W tej chwili ogromny Viktor Gyökeres i jego koledzy z drużyny unoszą się na chmurach.

Trofeum Premier League jest teraz w rękach Arsenalu. – Pep Guardiola wysyła wiadomość tytułową do Arsenalu

Brak postów do wyświetlenia