
Grosicki wrócił z hukiem. Dublet po wejściu z ławki i wzruszające wyznanie legendy Pogoni.
Kamil Grosicki znów dał kibicom Pogoni Szczecin powody do radości. Doświadczony skrzydłowy był bohaterem spotkania z Radomiakiem Radom, zdobywając dwa gole po wejściu z ławki rezerwowych. Po końcowym gwizdku nie ukrywał emocji, przyznając, że ostatnie miesiące należały do najtrudniejszych w jego karierze.
Pojedynek 12. kolejki dostarczył kibicom ogromnych emocji. Pogoń Szczecin i Radomiak Radom stworzyły widowisko pełne zwrotów akcji, jednak ostatecznie to „Portowcy” mogli świętować zwycięstwo. Kluczową postacią okazał się właśnie Grosicki.
Kapitan Pogoni rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Trener Óscar García postanowił dać mu szansę dopiero po przerwie. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.
38-latek potrzebował zaledwie kilkunastu minut, by odmienić losy spotkania. Już w 55. minucie miał na swoim koncie dwa trafienia, które pozwoliły szczecińskiej drużynie przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku.
Hiszpański szkoleniowiec po meczu wyjaśnił, że plan był przemyślany.
– Wiedzieliśmy, że w tym meczu będzie mieć swoje okazje w okolicach pola karnego i ma odpowiednią jakość, żeby je wykorzystać. Uznaliśmy, że w środku da nam więcej niż na skrzydle. Wprowadziliśmy go i strzelił dwa kluczowe gole – powiedział García.
Przeczytaj także – Polacy rozbili rywali 20:0! Nokaut na turnieju FIFA
Trudne miesiące i wielkie emocje
Dla Grosickiego był to zdecydowanie wyjątkowy wieczór. Jeszcze niedawno jeden z najlepszych zawodników Pogoni musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Zdarzało się nawet, że przez kilka kolejnych spotkań nie pojawiał się na murawie.
Nic więc dziwnego, że po meczu nie krył wzruszenia.
– To dla mnie wielki dzień. Jestem doświadczonym zawodnikiem, od tylu lat gram w piłkę, ale na ten moment naprawdę bardzo czekałem. Ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie, ale warto było czekać na tę chwilę przed własnymi kibicami i słyszeć, jak po raz kolejny skandują moje nazwisko – przyznał.
Były reprezentant Polski podkreślił również, że schodząc z boiska, miał łzy w oczach.
– Widziałem radość kibiców i poczułem, jak wielka jest ich miłość do Pogoni i do mnie. Z całego serca im za to dziękuję – dodał.
Kamil Grosicki po meczu z Radomiakiem :
🗣 To dla mnie wielki dzień. Jestem doświadczonym zawodnikiem, od tylu lat gram w piłkę, ale na ten moment naprawdę bardzo czekałem. Ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie, ale warto było czekać na tę chwilę przed własnymi kibicami i słyszeć, jak po raz kolejny skandują moje nazwisko. Mimo swoich lat i doświadczenia czułem ogromne wzruszenie. Cieszę się, że wygraliśmy, bo ostatecznie to wynik jest najważniejszy.
🗣 W tym meczu działo się absolutnie wszystko. Radomiak prowadził, my wyrównaliśmy, a potem znowu straciliśmy bramkę. Na koniec pierwszej połowy ponownie doprowadziliśmy do remisu i wydawało się, że to będzie przełomowy moment. W drugiej połowie wyszliśmy na prowadzenie, zdobywając dwa gole, jednak końcówka nie była taka, jakiej oczekują kibice czy trener García. Oddaliśmy kontrolę Radomiakowi i do samego końca drżeliśmy o wynik.
🗣 Powiem szczerze, że wejścia z ławki rezerwowych nie są łatwe. Wchodzisz na przykład w momencie, gdy zespół prowadzi 1:0, tak jak w moich ostatnich dwóch występach. Drużyna gra wtedy już inaczej, jest cofnięta i musisz utrzymać wynik oraz dać impuls. Z tamtych meczów nie byłem do końca zadowolony, choć najważniejsze były wygrane drużyny. Dzisiaj, gdy wszedłem w przerwie przy stanie 2:2, wiedziałem, że to jest ten moment, aby dać radość sobie i kibicom. To się udało i chciałbym im serdecznie podziękować. Schodząc z boiska, miałem łzy w oczach, widząc ich radość. Zobaczyłem, jak wielka jest miłość kibiców do Pogoni i do mnie, i z całego serca im za to dziękuję.
@PogonSportNet
— Dominik Markiewicz (@Markiewicz__Dom) October 25, 2026
Grosicki wysłał jasny sygnał
Kapitan Pogoni udowodnił, że mimo 38 lat nadal może odgrywać ważną rolę w zespole. Dublet przeciwko Radomiakowi to nie tylko dwa gole, ale również mocny sygnał wysłany trenerowi oraz wszystkim, którzy zastanawiali się, czy najlepsze lata „Grosika” są już za nim.
Niedzielny wieczór pokazał, że legendarny skrzydłowy nadal potrafi przesądzać o losach meczów. A reakcja kibiców tylko potwierdziła, że pozostaje jedną z największych ikon w historii współczesnej Pogoni Szczecin.
Przeczytaj także – Zieliński uratował Inter! Bohaterski gol Polaka w 97. minucie














