Syn legendy wchodzi i niszczy Motor. Nowa gwiazda Legii

0
Nowa gwiazda przy Łazienkowskiej? Żewłakow wjechał z hukiem. Zdjęcie - weszło!, x.

19‑latek zrobił to, czego nie potrafili starsi.

Jakub Żewłakow wszedł z ławki i odmienił losy spotkania Motor – Legia (2:3). Dwie bramki w doliczonym czasie gry sprawiły, że 19‑latek z dnia na dzień stał się jednym z najbardziej komentowanych młodych piłkarzy w Ekstraklasie. Jednak jego ojciec, Michał Żewłakow, patrzy na ten wybuchowy występ inaczej niż większość kibiców.

Legia wraca z Lublina z punktami, ale przede wszystkim – z nowym bohaterem

Jeszcze kilka dni wcześniej Legia była upokorzona przez Motor w Pucharze Polski (0:3). Rewanż ligowy miał być okazją do odbudowy, ale przez długi czas wyglądało na to, że historia znów się powtórzy. Motor prowadził 2:1, kontrolował mecz, a kibice gospodarzy szykowali się na kolejną sensację.

Wtedy na boisko wszedł Jakub Żewłakow – i wszystko się zmieniło.

W doliczonym czasie gry młody napastnik zdobył dwie bramki, dając Legii zwycięstwo, które może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o mistrzostwo. Legioniści mają dziś 15 punktów i są tuż za plecami Lecha Poznań.

„Nie bramki są najważniejsze” – mówi Michał Żewłakow

Ojciec młodego zawodnika, 102‑krotny reprezentant Polski, nie ukrywał dumy w rozmowie z TVP Sport. Ale jego spojrzenie na występ syna jest bardziej profesjonalne niż emocjonalne.

Cieszę się nie z tego, że Kuba strzelił dwie bramki, tylko z tego, że realnie pomógł drużynie. To są wartości, które są ważne – podkreślił.

Dla byłego obrońcy Legii kluczowe jest coś innego: utrzymanie się na poziomie, a nie jednorazowy błysk.

Nieważne, kiedy trafisz do pierwszej drużyny. Ważne, jak długo potrafisz się w niej utrzymać – zaznaczył.

Przeczytaj także – Michniewicz wskazuje kierunek. Marzy o jednym klubie i mówi o tym bez wahania

Symboliczny wieczór dla młodego piłkarza

Michał Żewłakow zwrócił uwagę na drogę, jaką przeszedł jego syn: akademia, drugi zespół, przebijanie się do pierwszej drużyny, trudne momenty i presja nazwiska. Według niego mecz w Lublinie był nagrodą za wytrwałość.

Wczorajszy wieczór był symbolem, że warto się poświęcać i męczyć – dodał.

Przeczytaj także – Gwiazda Ekstraklasy załamana. Zamiast debiutu w kadrze – kontuzja

Co dalej? Legia szykuje się na Widzew

Przed drużyną Marka Papszuna kolejny ważny test – domowy mecz z Widzewem Łódź, zaplanowany na 13 września o 17:30. Po eksplozji formy młodego napastnika kibice z Łazienkowskiej z pewnością będą patrzeć na niego z jeszcze większą uwagą.

Brak postów do wyświetlenia